Drukuj

Gorączka złota w Górach Kaczawskich?

Slaworow. Opublikowano w Wiadomości

Do Ministerstwa Środowiska wpłynął wniosek firmy Amarante Investments z Krakowa o wydanie koncesji na poszukiwania złota w rejonie Lubań - Wleń. Firma związana jest z nowojorskim miliarderem i inwestorem Thimasem Kaplanem.

Koncesje-DSO tym, że złoto w Górach Kaczawskich występuje, świadczą nie tylko historyczne kopalnie tego kruszcu, ale choćby prywatne drobne przedsięwzięcia, organizowane przez poszukiwaczy. Na płukaniu złota tradycyjną metodą z górskich potoków nikt się jeszcze w Polsce nie dorobił, bo prawdziwy skarb ma znajdować się nawet 200 metrów pod ziemią. Eksperci szacują, że w żyłach ciągnących się na długość wielu kilometrów może być nawet 100 ton złota.

Ostatnio do resortu środowiska wpłynął wniosek firmy Amarante Investments, która zamierza w rejonie oznaczonym jako Lubań - Wleń poszukiwać cennego kruszcu. Firma posiada już trzy koncesje na Dolnym Śląsku - w rejonie Kobierzyc na poszukiwanie złóż polimetalicznych oraz dwie na poszukiwanie rud miedzi w okolicach Żar i na północ od Wrocławia (między Długołęką a Trzebnicą).

To nie pierwsza koncesja na poszukiwania złota wydana na obszarze okolic Wlenia. W latach 90-tych podobną koncesję otrzymała australijska spółka górnicza, jednak nie przeprowadziła żadnych badań.

Na obszarze Gór Kaczawskich złoto wydobywano od średniowiecza, a może nawet wcześniej, przy czym obszarem szczególnie bogatym w surowiec był trójkąt Jelenia Góra - Lwówek Śląski - Złotoryja. W okolicach tej ostatniej miejscowości wydobyto najwięcej złota. Ostatnie poszukiwania z prawdziwego zdarzenia miały miejsce w latach 20-stych XX wieku w kopalni Max Arendt koło Nielestna.

Wydobycie złota staje się coraz bardziej opłacalne ze względu na jego cenę, która sprawia, że rentowne stają się złoża wcześniej nie brane pod uwagę badź teoretycznie wyeksploatowane. Ostra konkurencja pomiędzy firmami powoduje, że informacje o zawartości kruszcu, co determiinuje opłacalność, nie są chętnie ujawniane. Przed laty w Radzimowicach pojawiła się australijska spółka Gepco, która dokonała odwiertów geologicznych w górze Żeleźniak. Na wyniki prowadzonych wtedy badań wciaż czekamy.